Zakładki:
Anioły !!!
Blogi warte odwiedzenia!
Blogi z Duchem
Coś dla romantyków !!
Dające do myślenia !!
Księga gości!!
Portale Religijne !
Przydatne!
|
wtorek, 18 listopada 2008
licencjat
Musze zacząć pisać licencjat, a mi się tak bardzo nie chce, że czasami zastanawiam się po co na te studia poszedłem :/ no ale nie będę się tu rozczulał nad sobą, ale postanowiłem że będę tu umieszczał swoje jakieś takie przemyślenia odnośnie pracy licencjackiej, którą i tak muszę napisać, a do której ciężko mi będzie siąść więc fragmenty będę tu umieszczał jak będę miał wenę, żeby mi się to nie straciło :) A tak poza tym to ostatnio przeczytałem w księdze Wyjścia fajny dialog między Mojżeszem a Panem Bogiem a dokładniej to: "<<Przeto idź, a Ja będę przy ustach twoich i pouczę cię, co masz mówić>>. Lecz Mojżesz odrzekł: <<Wybacz, Panie, ale poślij kogo innego>>" Wj 4,12-13 Bardzo często mam podobnie, bardzo często mi się po prostu nie chce. Widzę tu anologię do mojej pracy, może Pan Bóg chce żebym pisał na ten temat swoją prace, może chce mi pomóc ją napisać, ale ja jestem podobnie do Mojżesza, człowiekiem który boi się podjąć wyzwanie, boi się że nie da rady głosić faraonowi żeby ten wypuścił lub Izraela z Egiptu. Ja mam podobnie a mianowicie boje się że nie dam rady obronić swojej pracy i dlatego nie mam sił aby nad nią usiąść i zacząć pisać. Jeśli Duch święty mi pomoże to napisze, a jeśli nie to .... lipa.
niedziela, 02 listopada 2008
Zagubiony książe
Ostatnio ta piosenka strasznie mi się spodobała, chodź ja Księciem nie jestem ale jakoś się z tą piosenką utożsamiam. To co pokreślone i pogrubione to szczególnie do mnie trafia. A to w nawiasach to takie moje tłumaczenie dlaczego ten werset :)
Mówił, że nie ma po co żyć. (umierać nie chce ale sens życia jakoś mi uciekł)
Tłumaczył się, że nie ma nic,(po części to prawda)
Bo stracił dom i młodzieńcze sny.
Nie miał siły by opanować łzy. (czasami chce mi się płakać, ale nie umiem)
Kolejny dzień nie cieszył go..
I nie czekał na pierwszy promyk słońca.
Nie uśmiechał się wciąż ocierał łzy.
Myślał "jestem sam, może jestem zły?" (czasami właśnie tak myślę)
Był jak mgła, niewidzialny, tajemniczy.
Był jak kruchy róży kwiat, delikatny.
Był jak cichy wiatr, całkiem wolny, (wolny bo bez zobowiązań, ale samotny i nieszczęśliwy) lecz samotny, jak ocean bez dna, nieszczęśliwy.
Mówił, że to nie jego świat.
Pragnął wrócić tam, gdzie się rodzi dusza,
Gdzie zostawił tą najważniejszą rzecz. (gdzie Ja to zostawiłem,
Wielką przyjaźń i miłość ponad śmierć. gdzie popełniłem te błędy że mi to uciekło)
Był jak mgła, niewidzialny, tajemniczy.
Był jak kruchy róży kwiat, delikatny.
Był jak cichy wiatr, całkiem wolny,
lecz samotny, jak ocean bez dna,
nieszczęśliwy młody człowiek.
Więc dalej idź, mój zagubiony książę.
Szukaj szczęścia, ja wiem, ze odnajdziesz je.
I odzyskasz swe młodzieńcze sny,
Bo nie jesteś sam ... I nie jesteś zły... (miło było by się dowiedzieć że tak jest)
czwartek, 30 października 2008
ojoj
Moja przed ostatnia notka jest z grudnia 2006 i aż mnie razi w oczy jeden mankament a mianowicie to że 1 grudnia 2006 urodził się mój siostrzeniec Marcin, mały rozrabiaka, ale jaki fajny :) ma coś z wujka :) a co mnie razi? a no to że się tym, nie podzieliłem. Tu właśnie dostrzegam mankament, który dręczył mnie od pewnego czasu, a mianowicie oduczyłem się dzielić swoimi doświadczeniami, radościami, smutkiem i w ogóle wszystkim tym co kiedyś mi przychodziło tak łatwo. Postanowiłem to nadrobić bo od tego czasu dużo się zdarzyło. Jak pisałem tamtą notkę z grudnia, przeoczyłem urodziny swojego siostrzeńca, ale nie tylko, parę dni przed jego urodzinami moja kochaniutka Mama wyszła ze szpitala, gdzie leżała parę tygodni, od dłuższego czasu chora na raka i nie wiedzieliśmy czy wyjdzie z tego, aby mogła zobaczyć swojego wnuka, który wtedy był oczekiwany przez wszystkich w domu, bo to pierwszy wnuk, więc jak wiadomo pupil, chodź jeszcze nie urodzony. Ale dzięki Bogu Mama wróciła do domu, a po paru dniach czy to było może i 2 tygodniach (nie pamiętam już dobrze) urodził się Marcinek, i Babcia mogła powitać swojego pierwszego wnuka na święcie. Jak się okazało ostatniego, gdyż w czerwcu a dokładnie 14 czerwca czyli w Międzynarodowy Dzień Krwiodawstwa i dzień w którym zdałem ostatni egzamin na studiach w sesji letniej, moja kochana Mamusia umarła w domu, w towarzystwie osób które ją kochały tz Mojego Taty, Manie, mojego Brata, 2 sióstr i właśnie Marcinka. Tylko pod jednym względem była to piękna śmierć, a mianowicie, że była w gronie osób które Ją kochały, nie była to piękna śmierć pod względem fizycznym, gdyż ostatnie dni były po prostu agonią. Nie będę się tu rozpisywał bo to nic dla mnie miłego. Po tym wydarzeniu pojechałem na rekolekcje jako animator, gdzie dostałem w kość od swojej grupy, a to tylko dlatego że sam byłem rozbity emocjonalnie i nie umiałem nad nimi zapanować, a powinienem być dla nich nie jako przykładem spokoju itp a nie potrafiłem. Od września pracuje w sklepie hydraulicznym, za kolegę który się zwolnił, a w którym to sklepie często pomagałem w weekendy czy jak ktoś brał urlop z pracowników. Można powiedzieć że reszta roku była spokojna, nie licząc dwóch wesel naszych przyjaciół na które nas zaprosili jeszcze w maju, więc było głupio im odmówić i nie pójść, ale wybawić to się nie wybawiłem na żadnym. W czerwcu moja druga siostra urodziła swoje pierwsze dziecko, a dokładnie 21 czerwca urodziła się Zuzia :) z czego się wszyscy cieszyliśmy, ale moje radowanie się tą dobrą wiadomością zakończyło się 28 czerwca kiedy to zakończył się mój związek z Maleńką, co było oczywiście dla mnie bardzo bolesne i całe wakacje miałem takie nie za bardzo w nastroju. Później pojechałem na rekolekcje jako animator ale były to już pod względem przeżycia wewnętrznego bogatsze rekolekcje niż rok temu. Co mnie więc spotkało przez ten czas od 2006 roku:>? a no tak 2 wielkie radości i 2 wielkie smutki. Można powiedzieć że jest na równo, ale czy aby na pewno? Jedno wiem na pewno gdyby nie Jezus już dawno bym się załamał, ale on mi nie pozwala. Chyba ma dla mnie jakieś zadanie, ale kurde czego Ty Jezus chcesz ode mnie?? Na spotkaniu Oazowym swojej grupie powiedziałem że chce być wiatr, tz "wiatr wieje tam gdzie chce, i szum jego słyszysz. Lecz nie wiesz skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym kto narodził się z Ducha." No a ja chce być jak narodzony z Ducha i iść tam gdzie mnie Jezus pośle. Tylko czy muszę przy tym tyle doświadczać?
środa, 29 października 2008
ehhh
Pochodziłem dziś se po starych stronach, tz Blogach ludzi, na które kiedyś bardzo często, ba nawet codziennie wchodziłem. I co mnie tam spotkało? a no proste, wspomnienia i jeszcze raz wspomnienia! Wzruszyłem się patrząc jak te strony kiedyś tętniące życiem, już dziś są nie odwiedzane nawet przez własnych założycieli bo podobnie do mnie przestali pisać swoje przemyślenia jakoś już w 2007 roku, co się wtedy stało? :( nie wiem ale z całą pewnością mogę napisać że kiedyś były to piękne czasy, które wspominam z łezką w oku ;( dlaczego? a no dlatego że był to czas beztroski, naiwności i nie jako głupoty, a teraz? lipa! Czuje się stary, jakoś zmęczony i zupełnie nie czuje się tym samym człowiekiem o jakim czytałem dziś w swojej księdze gości, gdzie ostatni wpis jest z grudnia 2006, ale co się dziwić w końcu to już prawie 2 lata, a ludzie się zmieniają. Co się u mnie zmieniło? a no to że jestem już na 3 roku studiów, w maju muszę oddać swoją prace licencjacką żeby móc się obronić, i zdobyć tytuł. Już od dłuższego czasu jestem Animatorem na Oazie, a moja ostatnia notka jest z samego początku tego wspaniałego okresu w moim życiu, gdyż to właśnie tam zacząłem, swojej grupie głosić te głupoty a nie rozpisywać się na blogu. Od 4 miesięcy jestem sam :( tz. moja połówka z którą miałem plany na dalsze nasze wspólne życie, doszła do wniosku że to ja tą osobą nie jestem :( z czego się wcale nie cieszę, ale mam nadzieję że będzie ona kiedyś szczęśliwsza z inną osobą niż była kiedykolwiek ze mną. Ile zemnie zostało tego co było kiedyś? Na dzień chłopaka w tym roku dostałem eska z życzeniami mniej więcej o takiej treści "wiem że jesteś już dojrzałym mężczyzną, ale mam nadzieje że życzenia na dzień chłopaka przyjmiesz z radością" no właśnie ile we mnie jest chłopca a ile mężczyzny? ehh te rozważania mnie kiedyś chyba doprowadzą do załamki.
poniedziałek, 04 grudnia 2006
Adwent
Dlaczego pasterze nocą opuścili swe Trzody, czemu sie wsłuchiwali w Anielski śpiew, dlaczego małemu dziecku kłaniali sie, gdy ich pytano mówili że.... Wsiądz do niego człowieku, który chodzisz bez drożami, jesteś właśnie w tym wieku, aby skończy z pytaniami, do kąd jedzie ten pociąg, i co ze sobą wiezie...
Składanka 2 piosenek :) ale fajnie oddaje atmosfere Adwentu :)
niedziela, 17 września 2006
Grzech
1. Grzech przetapia złote serca w miedź. Wojny niszczą to, co stworzył Bóg. Wielkie statki transportują śmierć. Niewiele jest tak naprawdę bezpiecznych miejsc na tym świecie. Tak niewiele warte są te dni. W których każdy z nas próbuje życ. Mgnienie oka, tyle trwa ten cyrk. Zostanie pył, trochę wspomnień i więcej nic i więcej nic.
Ref: Przybądź nam i zabierz całe zło, które sprawia, że ludzie klną, że gwałcą bezbronnych, skazują niewinnych, uczą jak trzeba strzelać do innych. Palą nadzieję i plują na wiarę, niszczą uczucia, których nie znałeś nie.
2. Chwała temu kto w swym sercu ma. Troche dobra, trochę wiary w świat. Mgnienie oka tyle trwa ten cyrk. Zostanie pył, trochę wspomnień i więcej nic i więcej nic.
Jest to piosenka na której można powiedzieć że sie wychowałem na Oazie :) jest nie dość że bardzo wartościowa to i mi sie bardzo miło kojaży :)
czwartek, 07 września 2006
Dziś od swojej kuzynki Ewuni (można poczytać jej blok, mam go w ulubionych po lewej stronie jako Ewunia) dostałem fajnego eska: Anioł Nigdy Nie Upada. Diabeł Upada Tak Nisko, że Nigdy Się Nie Podniesie. Człowiek Upada i Powstaje. Jest to mobilizujące zwłaszcza kiedy człowiek jest słaby i troche zniechęcony. Przypomniało mi sie jeszcze takie chasełko: Upadać jest rzeczą ludzką, ale powstawać jest rzeczą Boską. Upadać jest rzeczą ludzką, ale sie nie podnieść jest rzeczą Diabelską.
Można sie podnieść, trzeba tylko chcieć i trzymać sie Jezusa.
środa, 30 sierpnia 2006
Istebna
Zabieram sie i zabieram za to aby coś tu napisać i jakoś nie umie :/ może teraz coś naskrobie :) a wiec tak: Jak pisałem w ostatniej mojej notce w lipcu :/ byłem na rekolekcjach, które to nie były dla mnie jakoś czasem radosnym :/ bardzo sie tam denerwowałem i co najciekawsze wcale nie na uczestników ale raczej diakonie (jakby kto nie wiedział uczestnicy na rekolekcjach to osoby, które pragną pogłębić swoją wiare i polepszyć kontakt z Bogie i drógim człowiekiem poprzez modlitwe, wyciszenie i nękanie animatorów czyli tz: diakoni. Diakonie tworzą animatorzy i jest to wspólnota osób pragnących podzielić sie swoimi doświadczeniami, emocjami i wiarą z uczestnikami, ma to na celu pomóc uczestnikom przeżyć lepej rekolekcje. Animatorzy oczywiście kiedyś musieli być uczestnikami i przejść tą samą drogę co uczestnicy przechodzą, czyli całą formacje ale mieli to przed laty i teraz pragną sie tym podzielić z uczestnikami i pomóc im dojżeć w wierze, chodz to różnie wychodzi...), która sie podzieliła na obozy, ale mam nadzieje że uczestnicy tego nie zauważyli i pomimo czasem nie małych spięć udało sie tym "maluczkim" przeżyć rekolekcje na wysokim poziomie. Na rekolekcjach nauczyłem sie całkiem ciekawej rzeczy, a mianowicie, że to ja musze wyjść do drógiego człowieka aby z nim porozmawiać nawet jeśli panuje miedzy nami raczej nie miła atmosfera i to raczej tej drógiej stronie powinno zależeć na tym aby to wyjaśnić. W dniu w jakim wróciłem do domu po rekolekcjach przeczytałem bardzo ciekawy fragment w piśmie świętym, który tak idealnie pasował do tego co przeżyłem na rekolekcjach i do tego jak sie tam czułem że sie chce nim z wami podzielić:
"Czyż popełniłem jakiś grzech przez to, że poniżałem samego siebie, by was wywyższyć? Że za darmo głosiłem wam Ewangelię Bożą? Ogołacałem inne Kościoły, biorąc, co potrzebne do życia, aby wam przyjść z pomocą. A kiedy byłem u was i znajdowałem sie w potrzebie, nikomu nie okazałem sie cieżarem. Czego mi nie dostawało, dopełnili bracia przybyli z Macedoni. W niczym nie obciążałem was i nadal nie będe obciążał. Zapewniam was przez prawdę Chrystusa, która jest we mnie, że nikt nie pozbawi mnie tego tytułu do chluby w granicach Achai. Dlaczego? Czy dlatego że was nie miłuje? Bóg to wie. Co zaś czynię, będe i nadal czynił, aby nie mieli sposobności do chlubienia się ci, którzy jej szukają; aby byli i my w tym, czym sie chlubią" Kor 11, 7-12
Nie będe tłumaczył co i jak bo to może was nie ubogacić ale uwierzcie mi że ten tekst 90% pasuje idealnie do moich rekolekcji jako animatora.
piątek, 07 lipca 2006
Dziwny Rok
Byłem dziś wcześniej w kościele sie pomodlić na spokojnie, w ciszy, uspokoić myśli i sie skupić na tym, co sie zachwile będzie działo przed moimi oczami na ołtarzu. Co prawda miałem też i nadal mam taką pokute aby jeden dzień w tym i jeden dzień w przyszłym tygodniu, znaleść czas aby sie pomodlić w spokoju w kościele, a tak przed mszą żeby sie pomodlić to i praktyczne i pożyteczne. Klęcząc tak w ławce, natchneła mnie taka myśl jedna, a mianowicie jaki ten rok był dziwny i zakręcony. Patrzałęm na ściany kościoła i przypomniałem sobie siebie tak z przed półtora roku, jak weszłem do tego samego kościoła na jakąś msze, chyba za Hospicjum i rozglądałem sie po nim i staram sobie przypomnieć jak ten kościół wyglądał jak tam uczęszczałem. Kiedyś, jak miałem 16 lat (czyli dawno temu ;)) Oaza w tej parafi zaczeła sie sypać, powstała nowa parafia i połowa Oazy należąca do nowo powstałej parafi poszła tam tworzyć swoją wspólnote. Potem zaczeły sie inne problemy jak zmiana moderatora i część osób przestała wogule chodzić na Oaze. Atmosfera nie była za ciekawa, a moja paczka czyli kilka jeszcze osób byliśmy uznawani za czarne owce tamtej wspólnoty. Pomyśleliśmy wiec sobie że pójdziemy do innej spólnoty w innej parafi i tak zrobiliśmy. Nie sądziłęm że tam zacznie sie moja droga do Jezusa, bo tak narpawde było. W tamtej wspólnocie spędziłem 3 i pół roku i pojechałem na wszystkie moje stopnie Oazowe, począwszy od 0st kończywszy na 3st. Dosłownie kończywszy na 3st. W wrześniu, czyli nie cały rok temu jak wróciłem z reklekcji 3 st czyli już jako animator (ale szpan co :D) okazało sie, że ks który rok wcześniej przejoł wspólnote Oazową nas (tz mnie, mojego Brata i Kuzynke) bardzo nie polubił i bardzo dyskretnie (tz. nie dyskretnie tylko bezczelnie, ale tak żeby reszta Oazy o tym nie wiedziała) powiedział nam, że nie jesteśmy mu tu potrzebni (w przenośni ale tak to można rozumieć) i pożegnałem sie z tamtą wspólnotą, w której byłęm przez 3 i pół roku uczestnikiem, ale jako aminotorem nie dane mi było zabłysnąć. Było mi bardzo przykro :( i wraz z naszym odejściem (głupio to zabrzmi, ale tak było) pociągneliśmy kilka osób wraz z nami i tamta wspólnota pozbyła sie zamiast 3 ok 10 osób. Poszłem z zamysłem że wróce do swojej rodzimej parafi i tak zrobiłem :) po tygodniu byłem na ewangelizacji u bierzmowańców 2 razy (tz w dwóch grupach) i udało nam sie kilka osób zwabić. Wspólnota powiekszyła sie od września o 100%. Zwłaszcza dużo osób było do 1st czyli ok 12 (czyli dużo), i powstał plan podzielenia gr i w listopadzie dostałem swoją gr do 1st. Dostałem młodszą część gr i z tego bardzo sie cieszyłem i nadal sie ciesze że ich prowadziłem, 3/4 mojej gr w tym roku przystępowała do Bierzmowania :). I to jest właśnie to co mnie tak naszło na modlitwie dziś przed mszą, rok temu byłem uczestnikiem i jechałem z parafi do której chodziłem przez 3.5 roku od września wróćiłem do mojej parafi i nawet nie pamiętałem jak mój kościół wygląda, teraz jestem dumny że udało mi sie przeprowadzić moją gr przez ten rok formacji, a za tydzień jade jako animator na rekolekcje na IIst Nowej Drogi :) Nawet nie wiecie ile miałem pretensji do Jezusa że mi takiego wała wywinoł w wrześniu. a teraz składam mu wielkie DZIĘKI, za to doświadczenie.
piątek, 28 kwietnia 2006
Wejść na Drzewo i Patrzeć w niebo, tak zwyczajnie tylko że, tutaj też, wiem kolejny raz, nie mam szans, Być kim chce!!
Czasami człowiek musi sie pogodzić z tym że, nie będzie mógł być tym kim chce, nie zawsze nasze mażenia są czymś dobrym. Nie jest ważne jakim sie chce być, żeby sie przypodobać ludziom, ważne jest jakim sie jest i żeby sie podobać sobie!!
|